wtorek, 29 grudnia 2015

Galimatias w Hogwarcie...

... czyli Draco Malfoy w Gryffindorze
Prawdopodobnie powstanie więcej części :)
Miłego czytania
eMKa :)
PS. Betowała Kinga. Dziękuję bardzo, bardzo, bo wiem, że masz na głowie przeprowadzkę <3

***

- Nie możesz, Albusie – powiedziała Pomona Sprout, patrząc z przyganą na dyrektora. Mężczyzna uśmiechnął się z wyrozumiałością.
- Ależ oczywiście, że mogę – powtórzył po raz kolejny, ciesząc się już na reakcję reszty grona pedagogicznego.
- To sprzeczne z zasadami – próbowała uratować sytuację zaniepokojona nauczycielka.
- Jakimi zasadami? - zapytał wesoło dyrektor.
- No... - zawahała się chwilę kobieta. - Szkoły – zaryzykowała w końcu, czując, że to wyjątkowo słaby argument.
- A kto je ustala? - Dumbledore zadał kolejne pytanie, ściągając z nosa okulary i kładąc je przed sobą.
- Nooo... Dyrektor – przyznała profesor Sprout.
- Więc mogą też zostać przez niego zmienione – zachichotał i wstał. - Liczę, że nikomu tego nie zdradzisz – powiedział, z powrotem poważniejąc.
- Oczywiście, że nie – mruknęła, już wiedząc, że robi źle.

***

- I co, udało ci się to zrobić? - zapytał zaintrygowany Blaise.
- Oczywiście, że tak – odpowiedział z lekkim uśmiechem na twarzy. - Mojej miotle nie za bardzo to się podobało, ale w końcu udało mi się ją pokonać.
- Ile razy spadłeś? - zakpił z niego Zabini.
- O jeden raz za dużo. - Mówiąc to, skrzywił się, bo wiedział, że jego przyjaciel nie uwierzy mu, gdy powie, że ani raz. Od kontynuowania tematu odciągnął ich jednak głos jednej z towarzyszących im dziewczyn.
- Draco! – zawołała Dafne, nachylając się w stronę chłopaka. Blondwłosy zerknął przez okno i z zadowoleniem zauważył, że są już pod szkołą. - Draco. - Dziewczyna domagała się jego uwagi coraz nachalniej, rzucił więc proszące spojrzenie w stronę swojego przyjaciela. Ten zaś dobrze wiedział, co powinien robić.
- Daf, chyba rozmazał ci się tusz – rzucił jakby od niechcenia Blaise i od razu musiał się powstrzymać od śmiechu. Chyba jeszcze nigdy nie widział, żeby dziewczyna poruszała się tak szybko. W szczupłej dłoni dzierżyła dumnie lusterko i spoglądała w nie niespokojnie, Pansy natomiast trzymała w ręce kosmetyczkę, gotowa pożyczyć przyjaciółce akcesoria do wykonania makijażu. W tej samej chwili powóz zatrzymał się, a Draco wyskoczył z niego, wiedząc, że jego bagaż zabiorą skrzaty.
- Dzięki – szepnął do przyjaciela i szybko postarał się, aby wmieszać się w tłum.

***

W Wielkiej Sali wszyscy siedzieli już na swoich miejscach, czekając niecierpliwie, aż zacznie się Ceremonia Przydziału i będzie można rozpocząć długo wyczekiwaną kolację. Harry obejrzał się przez ramię, dziwiąc się, dlaczego profesor McGonagall nie wprowadza jeszcze pierwszorocznych. Hermiona również była zdumiona i okazywała to jedynie stukając nerwowo paznokciami w stół. Siedząca naprzeciwko niej Ginny gapiła się na Harry'ego z rozmarzonym uśmiechem, zapewne nie mogąc doczekać się końca uczty i zagarnięcia z powrotem swojego chłopaka tylko dla siebie. Brunetka miała tylko nadzieję, że tym razem nie zapomną rzucić na pokój, w którym się zamkną, zaklęcia wyciszającego. W Norze nie nauczyły ich tego nawet głupawe dowcipy braci jej rudej przyjaciółki; wiedziała jednak, że w Hogwarcie mogą zostać wyciągnięte gorsze konsekwencje niż dwugodzinny wykład pani Weasley o konieczności zabezpieczania się, który było słychać w całym domu. Już, już miała rzucić do przyjaciół jakieś złośliwe hasło, gdy nagle Dumbledore wstał ze swojego miejsca i zastukał lekko w kielich. Wszystkie głowy odwróciły się ku dyrektorowi; no, prawie wszystkie.
Draco Malfoy wpatrywał się w nią z irytującą pewnością siebie. Potrząsnęła brązowymi lokami, by pozbyć się niewygodnego uczucia swędzenia ze swojego karku i popatrzyła na dyrektora uważnie, ciekawa, o co może chodzić.
- Witam was w nowym roku szkolnym – przywitał się mężczyzna, łowiąc zaciekawione spojrzenie Snape'a, który również próbował domyślić się, co tym razem wymyślił jego przełożony. - Minervo, wprowadź proszę naszych nowych uczniów.
Wielkie drzwi sali otworzyły się, a wicedyrektorka weszła na czele dość sporej grupki młodych adeptów magii. Podeszła do stołka, na którym już czekała na nią Tiara Przydziału i skłoniwszy głowę, dała znak przyjacielowi, by mówił dalej.
- W tym roku - kontynuował – jedna osoba zostanie przydzielona na nowo. - Na sali rozległ się szum, jednak zignorował to. - Będzie to osoba, która zasłużyła się w niedawno zakończonej wojnie i w związku z lojalnością, jaką się wykazała, powinna zostać poddana Ceremonii Przydziału raz jeszcze. - Wszystkie głowy zwróciły się ku Harry'emu, który zauważył tylko złośliwy uśmieszek Malfoya. Nic sobie jednak z tego nie robił, dobrze wiedząc, że jest to bardziej na pokaz. Po kilku wyciętych w trakcie wakacji dowcipach ich stosunki stały się raczej poprawne, choć według niektórych można było je uznać za początek czegoś na kształt ostrożnej przyjaźni. - Będzie to...
- Harry Potter – wcięła się w wypowiedź dyrektora Minerva, niezadowolona, że straci swojego – jakby nie patrzeć – ulubionego ucznia.
- Wcale nie – zaprotestował spokojnie mężczyzna. - Ale kim będzie ten szczęśliwiec, dowiecie się na koniec Ceremonii. Zaczynajcie – zadysponował i usiadł.
McGonagall rozpoczęła odczytywanie listy nazwisk lekko trzęsącymi się rękami i modląc się do Merlina, aby Dumbledore nie zabrał z jej domu Hermiony Granger. Wiedziała, że wtedy mogłaby się pożegnać ze zdobyciem Pucharu Domów. Szybko zakończyła wydarzenie, ciekawa tego, co będzie dalej. Gdy wszyscy nowi uczniowie siedzieli już na swoich miejscach, Dumbledore ponownie wstał.
- Panie Malfoy. - Jego głos był bardzo poważny. Blondyn poderwał się na równe nogi, niemalże stając na baczność. - W związku z pana działaniami podczas wojny i dzięki przejściu na naszą stronę, byliśmy w stanie ją wygrać. Dlatego Tiara podjęła decyzję o ponownym przydzieleniu pana do któregoś z domów. Zapraszam zatem na środek. – Uśmiechnął się dobrotliwie staruszek i znów zajął swoje miejsce. Draco nie zwracał uwagi na szum przy swoim stole, miał jednak do tego prawo, bo był on wyjątkowo cichy. Tylko kilku najstarszych Ślizgonów zorientowało się, że chcą im odebrać ich przywódcę.
- No idź. – Blaise popchnął blondyna, który jeszcze nie do końca wiedział, co się dzieje. - To nie żart.
Draco ruszył wzdłuż stołów, powoli zbliżając się do stołka, na którym leżała Tiara. Gdyby dotyczyło to kogoś innego, z pewnością roześmiałby się złośliwie z miny Snape'a oraz z reakcji reszty grona. Ponieważ jednak to on miał zostać przydzielony raz jeszcze, nie wydawało mu się to ani trochę zabawne.
Spokojnie, mówił do siebie, wszystko będzie dobrze. Trafisz znów do Slytherinu, bo to wszystko jest głupim żartem Snape'a. Na pewno założył się o to z Dumbledore'm.
- Stawiam czterdzieści galeonów, że trafi do Gryffindoru – szepnął do Snape'a siedzący po jego lewej stronie Filius Flitwick.
- Stoi. - Nauczyciel eliksirów dał się podpuścić od razu. Przecież to było niemożliwe, aby jego syn chrzestny i ulubiony uczeń w jednym trafił do domu wiecznej dziewicy, jak nazywał za plecami nauczycielkę transmutacji. Uścisnęli sobie dłonie, obserwowani przez rozbawione grono pedagogiczne. W tej samej chwili Draco zbliżył się do stołka stojącego nieopodal ich stołu i bez śladu zdenerwowania nałożył sobie na głowę magiczny kapelusz.
- Wiem, że będę z powrotem w Slytherinie – wyszeptał do Tiary, ledwo poruszając ustami. - Gdzie indziej mógłbym trafić? - zadał pytanie, które w jego mniemaniu było retoryczne.
- Zobaczysz, kochasiu, zobaczysz – odpowiedział cichutki głosik w jego głowie. - Pomyślmy... Wykazałeś się odwagą, lojalnością, oddaniem sprawie... Tak, to chyba najlepsza decyzja...
- Slytherin, proszę, niech to będzie Slytherin – modlił się cicho w duchu.
- A więc... GRYFFINDOR. - Ostatnie słowo Tiara wrzasnęła na całą salę.
W tej samej chwili w Wielkiej Sali wydarzyło się kilka rzeczy. Snape wylał na siebie kielich wina. Dumbledore ryknął głośnym śmiechem. Flitwick zaczął podśpiewywać pod nosem coś, co brzmiało jak: wygrałem czterdzieści galeonów, wygrałem czterdzieści galeonów... McGonagall zaś miała minę jakby zjadła kwaśną cytrynę.
Dafne zemdlała, Blaise szukał pod stołem swojego widelca, a Pansy zbierało się na płacz. Teodor Nott mrugał zawzięcie powiekami, jakby coś mu wpadło do oka, a Crabbe i Goyle wyglądali, jakby zamienili się w skały, a ich jedyną myślą było: co my teraz będziemy robić?
Jako że inne domy były mniej zaangażowane w międzydomowy konflikt, możemy pominąć ich reakcję. Stół Gryffindoru spełnił jednak pokładane w nim oczekiwania i dostarczył tematów do rozmów na długie zimowe tygodnie. Ginny śmiała się jak opętana. Neville trzymał się kurczowo stołu i kołysał, mamrotając pod nosem: to tylko sen, zły, koszmarny sen… Seamus wyglądał, jakby ktoś dał mu w twarz. Dean Thomas uśmiechał się szeroko, jak nienormalny, sądząc, że to dowcip i że nikt poza nim jeszcze nie pojął, że to nieprawda. Pozostali Gryfoni wymieniali między sobą gorączkowe uwagi, doszukując się w tym jakiegoś dowcipu Ślizgonów albo grona pedagogicznego. Najciekawsza jednak wydawała się być reakcja Hermiony. Brunetka zarumieniła się jak piwonia, zasłoniła dłonią usta i kręciła zapamiętale głową. Nie zauważyła przy tym, że kielich z jej sokiem dyniowym przewrócił się, tworząc na jej szacie coraz większą plamę, do złudzenia przypominającą głowę Graupa.
Malfoy będzie w moim domu, myślała, w moim domu. Będzie tracił punkty, które zdobywam, zobaczy mnie w piżamie, będzie demoralizował wszystkich, jak to on ma w zwyczaju… Merlinie, dlaczego mnie tak karasz? Przecież byłam grzeczna…
Ku zdumieniu wszystkich, Harry zerwał się na równe nogi i szybkim krokiem podszedł do blondyna, wciąż siedzącego na stołku w kapeluszu na głowie. Widać było, że młody mężczyzna nie wie, co zrobić. Wyciągnął do niego dłoń, blondyn jednak odepchnął ją i sam podniósł się na nogi.
- Witamy w nowym domu – powiedział Harry ze złośliwym uśmieszkiem. I jednym ruchem różdżki zmienił mu kolor krawata i lamówek na złoto-czerwony.

***




czytam = komentuję
PS. Dziękuję za prawie 30 tysięcy
wyświetleń :)

11 komentarzy:

  1. Na głowie mam kartony, mnóstwo kartonów i jeszcze więcej niezapakowanych.
    Piżama całkowicie skradła moje serce. Piszesz niesamowicie humorystyczne miniaturki i jestem pod wielkim wrażeniem. I pamiętaj, że zawsze będę Cię wspierać w Twojej twórczości, a pierwsze wydanie Twojej autorskiej książki też dostanę ja. Brawo ja :p
    Buziaki
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha! Rozwalilaś mnie tym "zobaczy mnie w piżamie, będzie demoralizował wszystkich, jak to on ma w zwyczaju… Merlinie, dlaczego mnie tak karasz? Przecież byłam grzeczna..." normalnie z krzesła spadłam!
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku świetne! ;) wielki podziw dla twojej wyobraźni! Jak pozostałe twoje teksty, zapowiada się cudownie! Wybacz że nie wysile się na więcej ale naprawdę nie mam siły ; (
    Pozdrawiam
    Julka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boże tak, chciałabym poznać resztę tej historyjki haha, jakie super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty wiesz, co myślę. :D
    I nie mogę się doczekać kolejnej części. Po prostu cudo! ❤
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    wieczne-pioro-cassie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. miniaturka genialna, i przyłączam się do proźby żeby nie skończylo się na one shocie. dużo weny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej.
    Często się zastanawiałam co by było gdyby bohaterowie byli w innych domach, ale nigdy nie wpadłam na to, żeby umieścić Dracona w Gryffie. Podoba mi się ten pomysł. No i reakcja Herm XD tak... Była bardzo grzeczna, dlatego teraz Malfoy będzie ją widzieć w pizamie XD.
    Świetna miniaturka, czekam na kolejne części
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się doczekać następnych części ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawaj kolejną część. To jest zarąbiste 😉 Malfoy w Gryfindorze. Hahaha 😁

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest po prostu boskie ! Zarąbiste ! Genialne ! Nie mogę się doczekać kolejnej części ❤

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahaaaa! Bardzo podobała mi się reakcja... Nevilla :) Naprawdę zabawnie i lekko napisane, choć małym zgrzytem było czytanie o Severusie (Alan [*] ;(), ale nie mogę się już doczekać kolejnej części. Nie wiem czy o niej informujesz, ale mnie musisz, jak tylko się pojawi... Bo ja też przecież jestem grzeczna, prawie jak Hermiona :D
    Pozdrawiam Cieplutko Ciebie i Twoją (naszą) kochaną betę :)

    OdpowiedzUsuń